sobota, 20 grudnia 2014

Today

Dzień dobry!
Dziś tak zwany post "zwyklaczek". Wpadłam i ja w wir świątecznych przygotowań, więc wybaczcie, ale nie mam czasu się rozpisywać. Czeka na mnie pakowanie zakupionych już prezentów, pogoń za tymi, ktorych jeszcze nie udało mi się zdobyć, szykowanie świątecznych wypieków, pakowanie.
Całkiem przyjemna jest ta przedwigilijna krzątanina. :)

Póki co zostawiam Was ze zdjęciami. Dziś postawiłam na ciepłą kurtkę przeciwdeszczową od Moodo i szarą bluzkę z koronkowym tyłem. Zestaw ożywiłam za pomocą czerwonych rurek i koszuli w kratę.

kurtka Moodo/bluzka Ad-dress/ koszula Bershka/spodnie Topshop/buty ObuwieKati


wtorek, 16 grudnia 2014

piątek, 12 grudnia 2014

Like a princess...

Od jakiegoś czasu możecie zobaczyć spotkać mnie, a właściwie moje zdjęcia, na stronie Renee. Przy okazji współpracy z wyżej wspomnianą firmą i wspaniałą fotografką Hanik Photography powstała sesja, której efekty chcialabym dziś zaprezentować. Zobaczyć w niej możecie szpilki z najnowszej kolekcji Renee. Buty są oryginalnym rękodziełem, które pozwoli nadać smaku najprostszej stylizacji. Znajdziecie je tutaj. Jak Wam się podobają?

środa, 10 grudnia 2014

Happy Birthday to Me! :D

Jest w roku taki dzień, w którym Twój telefon rozdzwania się ze zdwojoną siłą, Mąż jest milszy niż zwykle (nie, nie chodzi o Wigilię ;) ), Mama piecze dla Ciebie tort, a zdmuchując kolejne świeczki skrycie marzysz, że spełnieni się choć jedno Twoje życzenie. 
Dzień, na który w dzieciństwie czekałam z niecierpliwością, głównie ze względu na prezenty, którymi mnie wówczas obsypywano. Właściwie obsypywano nas... bo jest nas dwie. Dzień urodzin dzieliłam bowiem od zawsze z moją młodszą o pięć minut siostrą bliźniaczką. :) I prezenty zazwyczaj były zdublowane: takie same szlafroczki w niebieskie pieski, identyczne lalki, podobne adidasy... I choć uwaga wszystkich gości rozkładała się na nas dwie, to w sumie nie byłyśmy aż tak bardzo stratne, bo przecież zbierałyśmy podwójną ilość przezentów, no i torty były zawsze dwa! :D

I choć jest to jednocześnie dzień, w którym liczba świeczek na torcie zdradza Twój wiek (zawsze można podebrać jedną ;) lub dwie ;) w nadziei, że nikt nie zauważy) zawsze czekam na niego z podekscytowaniem. :)

Bardzo miłą niespodziankę na (hmmmm. które to już? ;) ) urodziny sprawiła mi firma jubilerska Sadva. Otrzymałam bowiem nowoczesny komplet biżuterii, zaprojektowany i wykonany od podstaw w pracowni tej marki. Bransoletka i obrączka łączą w sobie srebro i ręcznie polerowany bursztyn bałtycki. Otrzymane produkty sprawdzą się z pewnościa na co dzień i od święta. :)


Czego sobie życzę w tym dniu?  

* zdrowia, bo ono najważniejsze i do życia niezbędne
* szczęścia, bo z nim zawsze trochę łatwiej w życiu :)
* nowych wyzwań, abym mogła stawać się silniejsza
* doświadczeń, które mnie wzbogacą
* mądrych ludzi wokół mnie, abym mogła się od nich uczyć
* miłości, bo kochając żyje się prościej
* marzeń, które pozwolą mi dażyć do celów i je realizować
* małych pięknych chwil, dzieki którym będę miała co wspominać za rok
* i niech los niech będzie dla mnie przychylny i łaskawy. :)


sukienka tutaj/ buty tutaj/ biżuteria Sadva/ kokarda H&M


niedziela, 7 grudnia 2014

Codzienny makijaż

Często pytacie mnie w komentarzach i prywatnych wiadomościach o mój codzienny makijaż. Jest on niezwykle delikatny, rzekłabym nawet- mało widoczny. Cenię sobie naturalność i nie lubię zbyt mocnego makijażu. 
Dziś podjęłam się testowania kosmetyków marki Wibo. Byłam ciekawa jak sprawdzą się podczas wykonywania standardowego make-upu.
Jestem posiadaczka bladej cery i jasnej oprawy oczu więc przede wszystkim makijażem staram się ożywić cerę i podkreślić oczy.
Podstawą makijażu jest dla mnie korektor i dobry podkład. Ze względu na to, iż posiadam cerę mieszaną, skłonną do przebarwień, zaskórników i rozszerzonych porów, make up rozpoczynam od użycia korektora w miejscu zaczerwienień, wyprysków i innych niedoskonałości. Jestem "szczęśliwą" posiadaczką wielkich worków (niestety nie z kasą ;) ) w związku z czym używam także korektora pod oczy. Zazwyczaj stosuję widoczny poniżej korektor Miss Sporty lub "So clear" tej samej marki.
Następnie przechodzę do nałożenia podkładu. Nie jestem przekonana do aplikowania go pędzelkiem, Stawiam na gąbeczki lub po prostu rozprowadzam go palcami. 
Dziś użyłam matującego podkładu Wibo (tutaj) i jestem miło zaskoczona jego delikatną konsystencją. Kryje całkiem dobrze, nie pozostawia przy tym efektu maski na buzi. Odcień ivory okazał się dla mnie idealny. Świetnie stapia się ze skórą i dopasowuje do jej odcienia. Co więcej odżywia i pielęgnuje cerę za sprawą zawartych w nim witamin A, C, E, B3.
Ze względu na fakt, iż moja cera posiada tę niesympatyczną cechę "błyszczenia", używam pudrów matujących: "Stay matte" Rimmel lub puder mineralny Armile.
Nie posiadam natomiast naturalnych rumieńców, więc funduję je sobie za sprawą pudrów brązujących. Brązujące kulki od Wibo (tutaj) sprawdzają się doskonale. Dzięki mieszance kilku odcieni (od różu, przez brąz i złocisty beż) sprawiają, że udaje się uzyskać spodziewany efekt. Jedne z nas wolą raczej różane policzki, inne stawiają na efekt opalenizny.
Puder nie pozostawia smug i gładko się rozprowadza. Pięknie rozświetla skórę na policzkach!
Gdy moja buzia wygląda już gładziej i żywiej niż zaraz po przebudzeniu zabieram się za makijaż oczu. Zaczynam od podkreślenia brwi. Jestem blondynką o jasnej cerze i nie lubię, gdy brwi są zbyt widoczne. Dlatego też idealnym rozwiązaniem jest dla mnie korektor do brwi Eveline "Art scenic". Delikatnie rozczesuje i przyciemnia brwi. 
Następnie przechodzę do aplikacji cieni na powieki. Tutaj też jestem "powściągliwa" i stawiam na subtelne odcienie. Przy wewnętrzynym kąciku nakładam mój ulubiony od lat łososiowy pyłek "Star dust" Secret, a zewnętrzne kąciki podkreślam brązami.
Następnie wykonuję kreski za pomocą eyelinera. Uwielbiam go używać. Nie przepadam za stosowaniem tradycyjnych kredek w tym celu. 
Linia wykonana eyelinerem jest dla mnie bardziej wyrazista i jest to chyba najmocniejsza część mojego makijażu. :)
Uwielbiam oko podkreślone w ten sposób. Najczęściej stawiam na eyelinery w pędzelku, ale testowany przeze mnie flamaster Wibo (dostępny tutaj) również sprawdził się rewelacyjnie. Dzięki niemu mogłam wykonać precyzyjną i równą kreskę. Nie rozmazywał się i utrzymywał się przez cały dzień. Myślę, że ten marker jest trwalszy od standardowych eyelinerów. Warto spróbować.
Makijaż oka zwieńcza pociągnięcie rzęs maskarą. Tusz jest dla mnie bardzo ważnym produktem, gdyż dzięki niemu można pieknie podkreślić oczy. 
"Boom boom" Wibo (znajdziecie go tutaj) to tusz z lubianą przeze mnie gumową szczoteczką. Dzięki kremowej konsystencji nie skleja rzęs i dodaje im objętości. Naprawdę wydłuża i pogrubia rzęsy. 
Producent informuje, iż tusz "nadbudowuje" rzęsy i faktycznie udaje się za jego pomocą osiągnąć efekt objętości w rozmiarze XXL.
Ostatni ruch to przeciągnięcie ust pomadką, szminką lub błyszczykiem. Cały makijaż utrzymywany jest w delikatnej tonacji i w takich właśnie odcieniach wybieram też błyszczyki do codziennego użycia.
Szczerze mogę Wam polecić Lip gloss Wibo z kwasem hialuronowym (tutaj). Z pewnością nadaje on ustom objętości. W tej serii znajdziecie wiele odcieni idelanych do codziennego makijażu. Ja zdecydowałam się na nr 5 i jestem z niego bardzo zadowolona. 
Dzięki wykonanemu z delikatnego włosia aplikatorowi błyszczyk nakłada się jednolicie.
W takiej właśnie odsłonie spotkać mnie możecie na co dzień. "Od święta" wykonuję mocniejszy makijaż. Pokażę go Wam następnym razem. :)